20061210
Autor:
jacku
o
12/10/2006 12:23:00 PM
1 ktoś jeszcze?
20060809
War on wall
Dzis otrzymalem maila dotyczacego wojny w Libanie.
Atak wojsk izraelskich na "bazy Hezbollahu" nie miesci mi sie w glowie. Do tej pory nie rozumiem dlaczego i po co tyle niewinnych ludzi musi ginac co dnia. Libanskie dzieci i cale rodziny gina dlatego ze gina inne dzieci i cale rodziny, tyle, ze w Izraelu. Czy to oznacza, ze zycie Libanczykow jest mniej warte?
Bardzo mnie podniosl na duchu ten mail, w ktorym byl zamieszczony link do strony z petycja, bo zobaczylem, ze nie tylko mi nie jest obojetne, co sie tam dzieje. Bo bedac tutaj troche inaczej myslalem. Przyklad? W Manchesterze, czesto wieczorem przechodze obok duzego pubu. W tym miejscu na telebimach wlaczony jest zawsze program BBC. Nie moge zrozumiec, jak ludzie moga sie bawic, chlac piwsko, jednoczesnie ogladac BBC, gdzie ciagle mowia o "Middle East Crisis", non stop pokazuja obrazy z Libanu, a u dolu ekranu, na pasku mozna przeczytac informacje ile osob zginelo w czasie kolejnego ataku na Liban. Jednak nie wiem, czy ktos to zauwaza, bedac w trakcie niezlej imprezy, gdzie muzyka plynie z glosnikow z taka sila, ze ledwo slychac wlasne mysli. Ignorancja?
Jesli tak to z czyjej strony?
Jesli ktos ma ochote na wyrazenie swojego sprzeciwu wobec tej sytuacji moze wejsc na wyzej zalinkowana strone. I niech sie nie zdziwi, ze zobaczy reklamy by google. Na wojnie mozna tez dobrze zarobic.
Autor:
jacku
o
8/09/2006 06:05:00 PM
0
ktoś jeszcze?
20060712
Pozdrowienia z Manchesteru
Gasna swiatla, ludzie zaczynaja krzyczec, a po chwili slychac pierwsze dzwieki gitary. Na scene wchodza Red Hot Chilli Peppers i zaczynaja swoj 1,5h koncert. Ja razem z Chmurasem, MTS, Rafalem na plycie rozlewamy piwo Angolom. Tak wlasnie wygladal moj wczorajszy dzien w pracy - pierwszej (i na razie jedynej) pracy w Manchesterze. Koncert byl na prawde ekstra. A dzis powtorka:)
Jestem w Anglii od 2 tygodni. Podczas tego wyjazdu spelnilem juz jedno swoje marzenie. Bylem w Londynie - niesamowitym miescie Big Bena, Buckingham Palace, Tate Gallery, Katedry Westminster oraz tysiecy kamer.
Teraz (po dluuuuuugiej podrozy Krakow-Szczecin-Londyn-Manchester) prowadzimy osiadly tryb zycia w jedym z domostw w Manchesterze. Dostalismy prace "polewaczy piwa". Jezdzimy na wyscigi konne, koncerty i inne eventy i dostarczamy to, czego najbardziej chca Anglicy. Praca, jak praca, czasem fajna, czasem nie, jednak, gdy dostaje sie mozliwosc pracy na takim wydarzeniu (a propos tutaj to zadne wydarzenie, nawet plakatow na miescie nie bylo), jak koncert Ret Hot Chilli Peppers, minusy natychmiast znikaja:)
Pozdrowienia z Manchesteru - miasta smierdzacych smietnikow:P
Autor:
jacku
o
7/12/2006 01:21:00 PM
3
ktoś jeszcze?

